Recenzja filmu "Uczeń czarnoksiężnika"
Ostatnio wybrałem się do kina. Od zawsze ciekawi mnie literatura fantasy, więc od razu zainteresowałem się pozycją "Uczeń czarnoksiężnika". Tytuł wskazywał na ciekawy film. Bez większego zastanowienia kupiłem bilet i po chwili zasiadłem na 111 min w wygodnym kinowym fotelu. Początkowo spodziewałem się bandy krasnoludków ganiających za elfami, gildii czarodziei sprawującej piecze nad światem i latających bezcelowo smoków. Oglądając kilka pierwszych minut doszedłem do wniosku, że dużo się nie pomyliłem. Wstęp był dość standardowy a wręcz szablonowy: Dawno, dawno temu była trójka magów walczących ze złem-Balthazar, Weronika oraz Horvath. Ich szlachetnym mentorem był najpotężniejszy z ówczesnych magów -Merlin. Czarodzieje wspólnymi siłami walczyli z uosobieniem zła - Morganą. Jak to zwykle bywa coś musiało popsuć się między przyjaciółmi. Zarówno Balthazar jak i Horvath zakochani byli w Weronice. Ta odwzajemniała uczucie do jednego z nich a mianowicie Balthazara. Ten stan rzeczy nie spodobał się odrzuconemu kochankowi , dlatego też zdradził "tych dobrych" i skrycie dołączył się do Morgany. Nie ujawnił się przed przyjaciółmi.Swoją przynależność do zła pokazał w najgorszym z możliwych momentów-kiedy to Morgana walczyła z Merlinem. W wyniku zdrady czarodzieja, Merlin odnosi ciężkie rany. Na pomoc czarodziejowi rzuca się Balthazar, który także zostaje pokonany. Przed wymierzeniem śmiertelnego ciosu Balthazarowi przez Morgane Weronice udaje się za pomocą czaru pochłonąć dusze wcielenia zła i zapieczętować ją razem ze swoim ciałem w Gremholdzie(rodzaj podręcznego sarkofagu z którego zapieczętowana tam osoba nie mogła uciec). Balthazarowi udaje się przeżyć .Jego mentor tuż przed śmiercią przekazuje mu wiadomość że musi on odnaleźć wybrańca który zgładzi Morgane.Na tym kończy się wstęp. Motyw wybrańca jest wg mnie przereklamowany. Był on dość ciekawy w Matrixie, Harrym Potterze ale powielanie go w kolejnej produkcji nie ma wielkiego sensu no ale skoro jest to jest , nie mnie się mieszać w scenariusz. Po dość przewidywalnym wstępie doznałem pozytywnego szoku. Czas akcji został przeniesiony do czasu teraźniejszego .Było to bardzo duże urozmaicenie. Większość filmów fantasy mieści się w ramach średniowiecza ale nie ten. Film ten został wyprodukowany przez wytwórnie :Jerry Bruckheime oraz Walt Disney. Czego się spodziewam po takim połączeniu ?A więc z góry odpowiadam. Nie było może rozrzynania ciał i wyjmowania wnętrzności ale na sielankę Disneyowską produkcja ta nie wyglądała. Są w niej zarówno elementy batalistyczne, fantastyczne , romantyczne jak i nie ukrywajmy jest ten dreszczyk emocji. W filmie tym równowaga pomiędzy tymi składnikami jest perfekcyjna.
Więcej…
;